Pełne otwarcie niemieckiego rynku pracy na polskich pracowników jest pewnikiem i kwestią czasu. Już dziś aktywność pracodawców i agencji pracy zza Odry pozwala przewidzieć, do kogo skierowanych będzie najwięcej ofert pracy. Otwarcie niemieckiego rynku pracy przyniesie wymierne skutki dla polskiego pracownika i podmiotów operujących w branży personal recruitment. Migracja zarobkowa bynajmniej nie będzie najważniejszym.

Poszukiwany, poszukiwana…

80% stanowisk, na które obecnie najczęściej poszukują agencje rekrutacyjne w Niemczech, dotyczy zawodów: lekarza, pielęgniarki, opiekuna, spawacza, montera i innych wykwalifikowanych pracowników sektora budowlanego, a także specjalistów związanych z technologią cyfrową, informatyków i programistów oraz absolwentów studiów w dziedzinie fizyki stosowanej. Co charakterystyczne, bardzo często agencje pracy specjalizują się w obsłudze określonych branż/ zawodów. Na rynku mamy wiec do czynienia z agencjami pośrednictwa pracy dla: pielęgniarek, opiekunek, pomocy domowych, budowlańców, etc. I chodzi tu zarówno o pośrednictwo pracy czasowej na krótkie okresy (3-6 miesięcy), jak i kontrakty dłuższe, przykładowo dwuletnie.


Executive serach głównie w rękach firm

Pozostałe 20% „w obrocie” headhuntingu to stanowiska menadżerskie i specjalistyczne w różnych branżach, przy czym w Niemczech dominuje branża techniczna. Stanowiska te obsadzane są przez firmy niemieckie dwoma drogami: samodzielnie w drodze awansu wewnętrznego w firmie albo też poprzez ogłoszenia na portalach rekrutacyjnych oraz za pomocą agencji pracy. W wariancie awansu wewnętrznego zdarza się, że doświadczony pracownik z firmy niemieckiej w Polsce przechodzi do pracy w centrali w Niemczech. Jeśli idzie o poszukiwania za pomocą ogłoszeń, dotyczą one głównie stanowisk typu ‘start-up’. Agencje rekrutacyjne prowadzą takich projektów stosunkowo mało. Jest to ok. 10 proc. ich aktywności, przy czym zlecenia tego rodzaju dostają raczej agencje międzynarodowe, niejako poprzez kontakty sieciowe.


Gdy rynek się otworzy: konkurencja, płace, migracja

Po otwarciu rynku pracy w Niemczech na polskim rynku z pewnością przybędzie ofert rekrutacyjnych zza Odry. To, że polskie agencje pracy muszą liczyć się z konkurencją działających w branży personal recruitment firm niemieckich, nie jest specjalnie odkrywcze. Te ostatnie już dziś ślą zapytania o współpracę na rynku polskim oraz same aktywnie poszukują w Polsce pracowników, przykładowo poprzez współpracę niemieckich portali rekrutacyjnych z polskim najbardziej nośnym portalem ogłoszeniowym pracuj.pl. Z polskiego punktu widzenia, szerszy dostęp do niemieckiego rynku pracy jest ważny z kilku powodów: w części przypadków umożliwi on znalezienie pracy osobom, które nie mogły jej znaleźć w Polsce; niektórym specjalistom umożliwi uzyskanie korzystniejszych warunków płacy i rozwoju zawodowego; a dla części kadr praca w Niemczech oznaczać może zdobycie dodatkowych kompetencji. 

Ocenia się, że w wyniku dość gwałtownego wzrostu płacy realnej w Polsce i stosunkowo umiarkowanego wzrostu w Niemczech, a także stopniowej aprecjacji złotego, iloraz płacy brutto w relacjach Polska-Niemcy zmniejszy się do poziomu około 3-3,5 razy nominalnie, co może dać realny iloraz płacy brutto na poziomie około 2 razy.

Polscy pracownicy będą się kierować przede wszystkim do tych branż i regionów Niemiec, gdzie faktycznie oferowane będą miejsca pracy – wynikające zarówno z bezrobocia strukturalnego, jak i koniunkturalnego. Przypadki konkurowania o miejsca zajęte przez obywateli niemieckich będą rzadkie. Przewiduje się, iż polscy pracownicy skorzystają z oferty niemieckiego rynku pracy co najwyżej w połowie. Według scenariusza minimalnego, migracja zawodowa z Polski do Niemiec będzie na poziomie 200 tys. osób, według maksymalnego - 350 tys. osób.

Anna Kardymowicz i Katarzyna Soszka-Ogrodnik
Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK Polska)